Od początku września do Miśka na godzinę dziennie wpada social worker, na pogawędki- po to żebym mogła mieć chwilkę dla siebie. Teoretycznie więc powinnam mieć więcej czasu-choćby na pisanie bloga- ale nie wiedzieć czemu dzień mi się jakoś skurczył, albo po prostu stałam się mniej zorganizowana.
Ale do rzeczy- a miało być o naszych wakacyjnych podróżach.
Plan był taki: przyjeżdżamy do rodzinnego miasta Miśka, odpoczywamy kilka dni, następnie dołączają do nas moi rodzice i siostra z siostrzenicą, pakujemy się, zabieramy rodziców Miśka i dwoma samochodami ruszamy na podbój Węgier.
Zanim jednak opuściliśmy rodzinne strony Miśka: załatwiliśmy kilka spraw urzędowych oraz odbyliśmy kilka wizyt i najważniejsze- uczestniczyliśmy w Dorocznym Spotkaniu Kuzynów Miśkowych :-) Tym razem spotkanie odbyło się w tajemniczym ogrodzie... działkowym Cioci Jadzi :-)
| Pozdrawiam całą ekipę :-) |
| Maleństwo w basenie. |
| Nasz domek... |
| ...ogród... |
| ...i okolica. |
Właściciele domku udostępniają rowery i można sobie zorganizować wycieczkę po okolicy.
Można też wypożyczyć pojazd o napędzie rowerowym, którym to całą ośmioosobową ekipą można pojeździć uliczkami osiedla {męczące to zajęcie, ale zabawy co niemiara ;-)}.
| Moja Mama mknie na rowerze z szybkością światła :-) |
| Przejażdżka niezwykłym wehikułem :-) |
| Beczki pełne przedniego węgierskiego wina. |
| Taki polski akcent na parkingu obok piwniczki :-) |
Po obu stronach schodów, prowadzących do bazyliki znajdują się posągi królów węgierskich Św. Istvana i Św. Laszlo (czyli bardziej swojsko Św. Stefana i Św. Władysława) oraz apostołów Piotra i Pawła.
Piwnice arcybiskupie pod bazyliką dawniej pełne były beczek z winem, gdyż to właśnie w nich gromadzono 1/10 wina z całego regionu. Wino w tamtych czasach było formą podatku kościelnego w naturze. System piwniczny był długi na blisko 4 kilometry, a w nim przechowywano hektolitry wspaniałego trunku. Dziś część korytarzy została zasypana, a to co pozostało jest atrakcją turystyczną.
| W korytarzach piwnicy arcybiskupiej znajduje się mini muzeum regionalne. |
| Wejście do piwnicy arcybiskupiej i Pan Przewodnik (w niebieskiej czapeczce) |
Być w Egerze i nie zajrzeć do Doliny Pięknej Pani (Sepasszony-volgy) to grzech śmiertely ;-).
Dolina pięknej Pani to rodzaj parku, wokół którego rozmieszczone są piwniczki winne.
| Degustacja wina w jednej z piwniczek w Dolinie Pięknej Pani. |
| Wejście do piwniczki. |
Nam najbardziej smakowało czerwone wino Merlot- niezwykle aromatyczne i idealne w smaku- słodkie, ale bez przesady, lekkie, świeże...
I jeszcze mijany w drodze powrotnej pomnik, upamiętniający Powstanie Węgierskie 1956r. z charakterystyczną flagą z wyciętym otworem, w którego miejscu pierwotnie znajdowały się symbole komunistyczne.
Wybraliśmy się również do Parku Narodowego Hortobagy. Nie udało nam się obejrzeć pokazu jeździeckiego, ale za to odwiedziliśmy węgierską farmę na puszty.
| Ekipa na puszty :-) |
Jak widzicie nie mieliśmy czasu się nudzić... a to jeszcze nie wszystko- bo wybraliśmy się również na wycieczkę do Budapesztu. Miasto wywarło na nas niesamowite wrażenie...ale to już temat na kolejny post.
Pozdrawiam cieplutko
Jak cudne są wspomnienia...chciałoby się powtórzyć za poetą, a wspominać jest co. Znów z Wami chodziłam uliczkami Mezokovesd i Egeru, bawiłam się na farmie puszty. Było cuuuuudnie. Cieszę się, że mogę to znów zobaczyć, baseny termalne na które mięliśmy trochę za mało czasu, i te piwniczki pełne wina i te stoły przed nimi do degustacji, i uśmiechnięte twarze współuczestników wyjazdu choć niektórym czasami było trochę ciężko. Dodać do tego wszystkiego trzeba, że lato było piękne tego roku.... Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam Twoja SIS:))
OdpowiedzUsuńMiło tak sobie powspominać wakacyjny czas w jesienne wieczory. Prawda to... Pozdrawiam Cie Siostrzyczko. Buźka. Do następnego posta :-*
UsuńJuż dawno nie wchodziłam na Twojego bloga ale to co przeczytałam przeszło moje największe oczekiwania. Z tego co widzę to bardzo dobrze się wszyscy bawiliście. Zazdroszczę Wam zgrania, wytrzymałości i poczucia humoru. Czekam na dalsze opowieści z niecierpliwością i pozdrawiam. Wierna czytelniczka.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz i ciepłe słowa. Zapraszam częściej. Pozdrawiam :-)
Usuń